fbpx
studia programistyczne
Pytania i odpowiedzi

Czy trzeba mieć studia, żeby zostać programistą

“Czy trzeba mieć studia, żeby zostać programistą?” – to jedno z pytań, jakie zadajecie mi najczęściej. Regularnie przewija się też ono przez Facebooka, blogi i pojawia w komentarzach pod artykułami na temat pracy programisty. Odpowiedzi na nie są skrajnie różne i zawierają w zakresie od: “tak, bez studiów nie ma sensu wchodzić w programowanie” do “po co komu studia, zrób parę kursów i jazda”.

Jeśli więc nurtuje Was ten właśnie temat, to prawdopodobnie po przeszukaniu Internetu mieliście w głowie jeszcze większy mętlik, niż wcześniej. Jest to zresztą kolejna odsłona głównego problemu, z jakim muszą uporać się początkujący programiści – czyli nadmiaru informacji, o którym więcej pisałam w tym artykule.

Powodem, dla którego odpowiedzi na tytułowe pytanie bywają skrajnie różne jest to, że odpowiadający nie biorą pod uwagę kontekstu – sytuacji konkretnej osoby zadającej pytanie – i odpowiadają na podstawie tego, jak sobie ten kontekst wyobrażają, lub po prostu opierając się na własnych doświadczeniach.

Co mam na myśli mówiąc o kontekście? Inaczej wygląda sytuacja licealisty, który zastanawia się czy związać swoją przyszłość z programowaniem, a inaczej matki trójki dzieci, która zbliża się już do czterdziestki i chciałaby wrócić do pracy w nowej, obiecującej branży.

W tym artykule omówię więc:

  • Poszczególne typy wykształcenia (lub jego braku) oraz ich wady i zalety.
  • Najczęściej występujące sytuacje życiowe (konteksty) i to, jakie decyzje odnośnie edukacji radziłabym podjąć w każdej z nich.
  • Na końcu zamieszczę też wypowiedź osoby ze środowiska akademickiego, która na temat tego, jak ważne jest studiowanie informatyki, ma odmienne zdanie niż ja.

Brak studiów, jakiekolwiek studia, czy studia informatyczne


Na początku zdefiniujmy o jakich trzech możliwych ścieżkach wykształcenia chciałabym z Wami dziś porozmawiać:

  • Brak studiów
  • Studia nieinformatyczne
  • Studia informatyczne

Brak studiów

W tym wariancie zakładam, że osoba, która chce zostać programistą, ukończyła liceum ogólnokształcące lub technikum i zdała egzamin maturalny. Jest to edukacyjne minimum, poniżej którego nie radziłabym schodzić, bo wątpię, aby wielu pracodawców rozważyło zatrudnienie kandydata bez matury.

Czy osoba z takim wykształceniem (a zatem bez wykształcenia wyższego) może pracować jako programista? Tak. Nie będzie to łatwa droga, ale jest ona wykonalna (osobiście takich programistów znam). Omówmy więc zalety i wady tego wariantu.

Brak studiów – zalety

  • Możliwość rozpoczęcia pracy wcześnie. Po maturze mamy zwykle 18 lub 19 lat. Nawet jeśli zdobycie wiedzy koniecznej do zostania programistą zajmie rok lub dwa, to nadal w wieku około 20 lat możemy rozpocząć pracę.
  • Możliwość szybszego przekwalifikowania się, jeśli maturę zdaliśmy już wiele lat temu i do tej pory pracowaliśmy w innym zawodzie. Gdybyśmy postanowili uzupełnić wykształcenie, to zajmie to minimum 3 lata (poziom licencjatu lub inżyniera), a samodzielnie nauczyć się programowania można znacznie szybciej.
  • Nauka jest efektywna. Nie tracimy czasu na studiowanie tematów, które nie będą nam potrzebne w pracy zawodowej. Możemy się skupić na samych konkretach.
  • Możliwość zdobycia dobrze płatnej pracy w dość krótkim czasie.

Brak studiów – wady

  • Brak “wyrobienia” naukowego. Studia, poza konkretną wiedzą, rozwijają też zdolność uczenia się, poszerzają bazę wiedzy ogólnej, pozwalają wyćwiczyć mózg, który dzięki temu łatwiej przyswaja nową wiedzę. Stawiam nieco ryzykowną tezę, że nauka programowania będzie sprawiała większe trudności osobie, która nigdy nie studiowała, niż takiej, która ukończyła studia – i to niezależnie od tego jaki to był kierunek.
  • Konieczność samodzielnego nadrobienia tematów bardziej naukowych. Zarówno kursy programowania online, jak i bootcampy traktują zwykle po macoszemu takie tematy jak np. algorytmy i struktury danych. Często są one omawiane skrótowo i bez wchodzenia w szczegóły. Uważam jednak, że znajomość tych dwóch dziedzin jest konieczna, jeśli chcemy być dobrym programistami. Oczywiście nauczenie się ich samodzielnie jest możliwe, wymaga jednak podstaw logiki i matematyki. Dla osoby, która matematykę w szkole średniej traktowała nie do końca poważnie, będzie to większym wyzwaniem.
  • Brak studiów może być przez niektóre osoby lub firmy źle widziany. Nie przez wszystkich, ale… sądzę, że większość. Ludzie po studiach mogą mieć tendencję do bardziej surowego oceniania naszych błędów (które przecież przytrafiają się każdemu) bo będą mieli pod ręką wygodne wytłumaczenie: “no tak, on przecież nie ma studiów”. Nie chcę Was w tym punkcie przesadnie zniechęcać, ale też nie chcę okłamywać. Znam dobrych programistów, którzy nie mają wykształcenia wyższego, ale znam też takich, którzy patrzą na tych pierwszych podejrzliwie.

Studia nieinformatyczne

W tym wariancie osoba, która chce zostać programistą, ma ukończone studia wyższe, ale nie jest to informatyka. Studia te mogą być nietechniczne lub techniczne (to właśnie mój przypadek). Te dwie sytuacje też nieco się od siebie różnią, jednak różnica ta jest płynna i zależna od kierunku, zatem omówię je w ramach jednej kategorii.

Studia nieinformatyczne – zalety

  • “Wyrobienie” naukowe. Na studiach uczymy się, tworzymy projekty, piszemy prace, zdajemy egzaminy pisemne i ustne. Jeśli studiowaliśmy rzetelnie, to zapewne musieliśmy przyswoić sporą bazę wiedzy. Mózg jest przyzwyczajony do nauki i gotowy do opanowania kolejnego tematu, jakim jest programowanie.
  • Doświadczenie w tworzeniu projektów samodzielnie i w grupie. Uczymy się zarówno pracy zespołowej (z wszystkimi jej jasnymi i ciemnymi stronami), jak i samodzielnej odpowiedzialności za swoje projekty. Jest to dobre ćwiczenie przed podjęciem pracy, w której również często będziemy pracować w trybie projektowym.
  • Studiując nawiązujemy kontakty zarówno z innymi studentami, jak i z kadrą naukową. Rozmawiamy, wymieniamy się myślami i wiedzą, dyskutujemy i spieramy się. Towarzystwo innych, wykształconych osób zawsze wpływa stymulująco, pozwala poszerzyć horyzonty i poznać różne punkty widzenia. Przy okazji przekonujemy się też, że nie zawsze osoby starsze i lepiej wykształcone od nas mają rację, a to daje odpowiednią perspektywę i pewność siebie w dyskusjach jakie czekają nas w pracy z bardziej doświadczonymi pracownikami i przełożonymi.
  • Jeśli są tu studia techniczne, to zwykle dają też solidne podstawy matematyczne, dzięki którym łatwiej potem przyswoić bardziej złożone i abstrakcyjne elementy programowania.

Studia nieinformatyczne – wady

  • Poświęcony czas. 3,5 roku aby zdobyć tytuł inżyniera lub licencjat, 5 lat aby móc tytułować się magistrem. Jeśli jedynym zyskiem, jaki zostanie nam po tych latach będzie kilkuliterowy skrót przed nazwiskiem, to nie będzie to korzystna inwestycja. Jej opłacalność zależy więc zarówno od naszego podejścia do nauki (czy staraliśmy się czerpać ze studiowania korzyści, jakie wymieniłam w punkcie wyżej), jak i od tego, jaki kierunek wybraliśmy.
  • Zdobycie niadekwatnej wiedzy lub “zmarnowanie” zdobytej wiedzy. Jeśli poświęciliśmy 5 lat na studiowanie np. “Dobrego samopoczucia psów i kotów” (taki kierunek naprawdę istnieje!) , a następnie postanowimy zostać programistami, to zdobyta na studiach wiedza na wiele nam się nie przyda i będziemy musieli się jeszcze dużo douczyć, a jednocześnie możemy mieć poczucie, że psy i koty, którym moglibyśmy udzielić pomocy, jej nie otrzymają.
  • Warto pamiętać jednak, że niektóre kierunki nietechniczne da się zgrabnie połączyć z programowaniem w taki sposób, aby wykorzystać swoje wykształcenie jako atut. Dotyczy to zwłaszcza osób po studiach związanych z zarządzaniem, jak i np. socjologów, którzy są doskonałym materiałem na przyszłych programistów zajmujących się Data Science.

Studia informatyczne

W tym wariancie zakładamy, że osoba, która chce zostać programistą, ma ukończone studia informatyczne. W praktyce często już podczas ich trwania studenci informatyki rozpoczynają pierwszą pracę i stosunkowo niewiele osób czeka z tym do momentu zakończenia nauki.

Studia informatyczne – zalety

  • Zdobywamy solidne podstawy teoretyczne przydatne w pracy programisty. Uczymy się matematyki, algorytmów i struktur danych, teorii informacji i przetwarzania sygnałów. Poznajemy niskopoziomowe języki programowania, kompilatory, teorię sieci komputerowych i baz danych.
  • Na dobrych studiach piszemy dużo projektów z bardzo szerokiego zakresu dziedzin, dzięki czemu zdobywamy rozległą (choć raczej płytką) wiedzę praktyczną.
  • Studiujemy razem z innymi, przyszłymi programistami, a kadra naukowa to przynajmniej w części osoby powiązane z różnymi firmami programistycznymi. Nawiązujemy więc wartościowe kontakty w branży i dzięki temu mamy sporą szansę, że ktoś nas gdzieś poleci i propozycja pierwszego stażu lub pracy pojawi się zanim sami zaczniemy jej szukać.
  • Uczelnie często współpracują z firmami, które są chętne zatrudniać studentów informatyki. Podobnie więc jak w punkcie wyżej: praca może przyjść do nas zanim jeszcze sami zaczniemy jej szukać.
  • Zdobywamy dyplom ukończenia studiów informatycznych, co dla niektórych osób i pracodawców ma znaczenie.

Studia informatyczne – wady

  • Programy studiów informatycznych mocno różnią się od siebie w zależności od tego na jaką uczelnię i kierunek (na jednej uczelni może być kilka różnych informatyk) się zdecydowaliśmy. Niemniej częstym zarzutem, jaki można usłyszeć od studentów informatyki jest to, że program ich studiów jest przestarzały. Zdarza się, że zamiast nowoczesnych, poszukiwanych na rynku pracy technologii poświęcimy dużo czasu na naukę czegoś, co powoli znika już z rynku pracy.
  • Kadra naukowa, zwłaszcza osoby, które zajmują się tylko pracą na uczelni i nie mają związków z biznesem, często zupełnie inaczej niż studenci definiuje to, co na studiach jest ważne. Może nam się więc zdarzyć kilka przedmiotów, na których zamiast użytecznej wiedzy, będziemy uczyć się mocno oderwanej od rzeczywistości teorii, która również jest ważna, ale czasem jest jej po prostu zbyt dużo.
  • Na studiach informatycznych jest wiele przedmiotów, których z dużym prawdopodobieństwem nie wykorzystamy nigdy w pracy zawodowej. Począwszy od dość zaawansowanej matematyki, jaką muszą zdać studenci pierwszych lat, przez teoretyczne podstawy informatyki, a skończywszy na elektronice, która ma szansę przydać się tylko programistom urządzeń wbudowanych (embedded). Tych wszystkich rzeczy będziemy musieli się jednak nauczyć, aby zdać egzaminy i ukończyć studia.

Analizując powyższe wady warto jednak pamiętać, że odnoszą się one do osoby, której celem jest zostanie programistą i praca nad komercyjnymi projektami. Dla kogoś, kto myśli o pracy bardziej naukowej, o rozwoju dziedziny jaką jest programowanie – dogłębne poznawanie teorii jest nie tylko przydatne, ale wręcz konieczne.

Czy pracodawcy zwracają uwagę na studia?

W większości przypadków tym, co najbardziej interesuje przyszłego pracodawcę, jest nasze doświadczenie oraz zakres znanych technologii. Wykształcenie jest mniej ważne, bo w mniejszym stopniu gwarantuje, że kandydat faktycznie się w danej firmie przyda.

Nie oznacza to oczywiście, że dyplom ukończenia studiów informatycznych nie będzie miał żadnego znaczenia. Będzie, ale często znacznie mniejsze niż nasze doświadczenie.

Pomimo tego, że właśnie takie podejście wyznaje większa część pracodawców, to istnieją firmy, dla których posiadanie odpowiedniego wykształcenia jest ważne. Tyczy to zwłaszcza niektórych zagranicznych korporacji, np. amerykańskich. Czy taka firma zrezygnuje więc z pracownika, który nie posiada odpowiedniego dyplomu? Niekoniecznie, bo jeśli będzie on posiadał odpowiednie umiejętności, to na brak wymaganego wykształcenia firma przymknie oko. Jednak mając do wyboru dwóch podobnych kandydatów prawdopodobnie zdecyduje się na tego, który dyplom posiada.

A co ja bym zrobiła?

Jak być może wiecie już z tego wpisu sama byłam przypadkiem osoby, która zdecydowała się programować mając już ukończone studia nieinformatyczne. Dały mi one niezłą znajomość matematyki i nauczyły “inżynierskiego” myślenia, które przydaje się również w programowaniu, ale samego programowania uczyłam się samodzielnie. Decydując się też na zmianę branży od razu skreśliłam pomysł robienia w tym celu kolejnych studiów. Po pierwsze dlatego, że nie chciałam poświęcać na naukę aż tyle czasu. Po drugie – bo odradzali mi to znajomi programiści, którzy mówili, że szybciej zdobędę potrzebną wiedzę samodzielnie. Tak też się stało i do tej pory jestem zadowolona ze swojej decyzji.

A co bym zrobiła, gdyby moja sytuacja była inna? Poniżej omówię kilka przypadków – kontekstów, w jakich może znajdować się osoba, która podejmuje decyzję na temat tego czy będzie inwestować czas w studia, czy wybierze samodzielną naukę.

Osoba, która chce zrobić studia

Jeśli jesteśmy dopiero na etapie szkoły średniej, lub jesteśmy starsi, ale mamy możliwość i chcemy iść na studia – to wybór jest oczywisty. W takim wypadku warto studiować informatykę i wybrać najlepszą, na jaką uda nam się dostać. Aktualny ranking studiów informatycznych można znaleźć pod tymi linkami: studia inżynierskie, studia magisterskie.

Na niektórych uczelniach informatykę można studiować na kilku wydziałach. Najbardziej ogólna (i zwykle najtrudniejsza) nazywa się po prostu “Informatyka”. “Informatyka stosowana” mniej skupia się na teorii, a bardziej na praktyce, a informatyki na wydziałach matematycznych, fizycznych lub inżynierskich zwykle są sprofilowane pod ten konkretny wydział. Zdecydowanie warto więc zapoznać się z programami takich kierunków i oferowanych na nich w ramach studiów magisterskich specjalizacji, ale też poszukać kontaktu do studentów danej uczelni i dowiedzieć się jak w praktyce wygląda nauka na różnych rodzajach informatyki.

Osoba, która nie ma żadnych studiów

Jeśli nie mamy ukończonych studiów i zastanawiamy się czy warto się na nie zdecydować po to, aby rozpocząć pracę jako programista, to widzę dwie możliwości:

Pierwsza: iść na studia informatyczne – jeśli mamy na to czas i ochotę. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na pięć lat studiów dziennych, to możemy rozważyć zrobienie tylko pierwszego poziomu (czyli licencjatu albo inżyniera) lub studia zaoczne.

Druga: nie iść na studia, ale bardzo solidnie przyłożyć się do nauki w domu (lub na bootcampie, a potem w domu). Tak jak pisałam wyżej – bez studiów nauka może nam przychodzić nieco ciężej, a rynek pracy być nastawionym trochę mniej przychylnie, jednak jeśli na poważnie podejdziemy do zdobywania nowej wiedzy i umiejętności, to obędziemy się bez studiów.

Ja w takiej sytuacji prawdopodobnie zdecydowałabym się na opcję drugą, czyli samodzielną naukę programowania i szybkie zdobycie pracy. Starałabym się jednak cały czas dbać o swój rozwój i uzupełnić wiedzę praktyczną o najważniejsze tematy teoretyczne.

Odradzałabym natomiast opcję pośrednią, czyli “jakieś nieinformatyczne studia”. Jeśli naszym celem jest bycie programistą, nie bardzo mamy ochotę studiować i zależy nam tylko na tym, aby zdobyć “papier”, to taka decyzja będzie skutkować tylko stratą czasu i opóźni nasze wejście na rynek pracy.

Podobnie rzecz się ma z kiepskiej jakości studiami na niektórych prywatnych uczelniach. Oferują one wprawdzie dyplom, którego uzyskanie przyjdzie nam łatwo (bo część tego typu uczelni zainteresowana jest bardziej zainkasowaniem czesnego niż rzetelnym przekazaniem wiedzy), ale nie przyniesie on nam żadnej wartości. Pracodawcy zazwyczaj orientują się w poziomie takich uczelni i dyplom z nich prędzej wywoła u nich ironiczny uśmiech, niż zwiększy nasze szanse w procesie rekrutacji.

Osoba, która skończyła nieinformatyczne studia

Jeśli skończyliśmy już jakieś studia, ale nie chcemy lub nie możemy pracować w obrębie swojego wykształcenia, to ponownie mamy do wyboru dwie możliwości:

Pierwsza: zrobić kolejne studia, tym razem informatyczne (być może w trybie zaocznym lub podyplomowym). Jest to opcja dla osób, które mają czas i chęci, lub po prostu lubią sobie postudiować. Osobiście bym się na nią nie zdecydowała, bo wolałabym wcześniej zacząć pracę i zdobywanie komercyjnego doświadczenia.

Druga: uczyć się programowania na własną rękę, a jeśli to możliwe to starać się wykorzystać wiedzę, jaką zdobyliśmy na poprzednim kierunku. Można to zrobić np. tworząc ciekawe, powiązane z naszą pierwotną branżą projekty. Taką właśnie opcję wybrałam dla siebie.

Opinia ze środowiska akademickiego

O tym, czy wykształcenie informatyczne jest konieczne w pracy programisty dyskutowałam jakiś czas temu na LinkedIn z dr hab. Andrzejem Zalewskim – informatykiem pracującym na Politechnice Warszawskiej. W wielu punktach się ze sobą nie zgadzaliśmy: ja stałam na stanowisku mówiącym, że studia nie są konieczne, jeśli posiadamy umiejętność samodzielnej nauki i samozaparcie, które pozwala zdobyć potrzebną na stanowisku programisty wiedzę, dr Zalewski twierdził natomiast, że programista nie posiadający podstaw teoretycznych będzie radził sobie znacznie gorzej od odpowiednio wykształconego, ponieważ dopiero baza, jaką dają studia daje możliwość dogłębnego zrozumienia problemów, nad jakimi się pracuje. Uważam, że w temacie tak dyskusyjnym warto oddać też głos osobom, które mają odmienne od mojego zdanie, zatem poniżej zamieszczam wypowiedź, jaką dr Zalewski zgodził się napisać dla czytelników mojego bloga.

Andrzej Zalewski, dr hab. informatyk pracujący na Politechnice Warszawskiej, gdzie uczy algorytmiki oraz zarządzania projektami informatycznymi w firmach. Udziela się również jako ekspert i biegły w dziedzinie inżynierii oprogramowania.

Dylemat: uczelnia czy kształcenie samodzielne na kursach, boot campach etc. w istocie zniekształca problem. Studia wyższe mają inny cel niż kursy. Każde z nich jest przeznaczone dla innych grup odbiorców. Toczenie sporów o wyższość jednych nad drugimi to, w gruncie rzeczy, dyskusja jałowa.

Uczelnia ma dać wykształcenie w dziedzinie informatyki, kursy zaś mają umożliwić nabycie konkretnych umiejętności z tego obszaru. Na czym polega różnica?

Na kursie zdobywamy konkretne umiejętności np.: programowania w Pythonie czy JavaScripcie, posługiwania się GIT-em czy innym narzędziem, biblioteką oprogramowania itp. I tu zgoda, kursy mogą być w tym efektywniejsze niż studia. Ale narzędzia i umiejętności szybko się dzisiaj starzeją i tracą na wartości.

Informatyka nie ogranicza się jednak tylko do programowania i zagadnień pokrewnych. Obejmuje ona mnóstwo zagadnień, które rozciągają się od matematyki (algorytmika, metody numeryczne, teoria informacji, kryptografia i in.) przez inżynierię (oprogramowania, baz danych, sieci telefeinformatycznych itd.) i technologię (system operacyjne, architektury sprzętu i oprogramowania, systemy BI itd.) aż po nauki społeczne (zarządzanie projektami, zarządzanie zespołami, opłacalność przedsięwzięć informatycznych, informatyka gospodarcza, aspekty organizacyjne bezpieczeństwa IT). Takie szerokie rozeznanie, obok przyjemności rozumienia dziedziny i logiki jej rozwoju, daje możliwość wykonywania różnych zawodów i specjalności w ich ramach. Ułatwia też nadążanie za dynamicznie zmieniającą się technologią. Mi osobiście pozwala pełnić rolę eksperta zajmującego się bardzo zróżnicowanymi problemami z zakresu informatyki – od zagadnień konkurencji na rynku IT po kwestie właściwości technicznych systemów IT.

Oczywiście, nie każdy potrzebuje tak rozległej wiedzy i nie każdemu taki program musi się podobać. Z istoty, nie wszystko, czego uczymy na uczelni przyda się w życiu. Ale czy musi? Nie musi! Część przedmiotów służy zbudowaniu wiedzy i treningowi umysłu. Raczej nikt nie kwestionuje sensu nauki biologii, matematyki czy polskiego w szkole podstawowej – a przecież praktyczna użyteczność znacznej części tej wiedzy nie jest duża. Dlaczego zatem często zarzuca się studiom ich częściowo teoretyczny charakter?

Zwalczanie nauczania teorii, na rzecz kształcenia praktycznego to kolejny mit i fałszywy dylemat. Teorie wyrażają rozumienie i pozwalają zrozumieć, opisać, opanować a niekiedy także wykorzystać pewną kategorię zjawisk. Stanowią one istotny element wiedzy i dostarczają narzędzi niezbędnych w myśleniu i rozwiązywaniu problemów. Tam, gdzie dysponujemy mocnymi teoriami łatwiej rozwiązujemy problemy. Podobno nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria. Gdybyśmy mieli dobrą teorię funkcjonowania układu odpornościowego zwalczylibyśmy już dawno nowotwory, a COVID byłby śmiesznostką. Ale nie mamy i musimy się z nimi borykać.

Oczywiście przesada w żadną stronę nie jest dobra i tak, jak jestem przeciwnikiem czysto teoretycznego studiowania informatyki, jako sztuki dla sztuki, tak jestem przeciwnikiem studiów czysto praktycznych (bo nie są studiami). Pamiętać też należy, że uczelnie wyższe to nie jest jednolity zbiór, są uczelnie lepsze i gorsze.

Zdobycie wykształcenia wymaga czasu, zaangażowania, czasem zrezygnowania lub ograniczenia korzystanie z możliwości, które niesie dynamiczny i chłonny rynek IT. Dlatego właśnie posiadanie wykształcenia informatycznego, to przywilej, na który nie wszyscy mogą sobie pozwolić.

Tych, którzy mają taką możliwość zachęcam do zdobycia wykształcenia informatycznego. Ciekawą możliwością uzupełnienia wykształcenia stanowią studia podyplomowe – trwają krócej niż studia inżynierskie czy magisterskie, ale pozwalają dokładnie zapoznać się z pewną wybraną dziedziną wiedzy.

Dr Zalewskiemu bardzo dziękuję za wypowiedź, a Wam, drodzy czytelnicy, życzę podjęcia dobrej decyzji odnośnie informatycznego wykształcenia.

Jestem też bardzo ciekawa jakie jest Wasze zdanie na powyższy temat. A jeśli podjęliście już decyzję o tym, aby rozpocząć studia, lub tego nie robić, to podzielcie się informacją co Was do niej skłoniło i czy po czasie jesteście z tej decyzji zadowoleni.

Jeśli uważasz ten wpis za przydatny, to będzie mi miło jeśli podzielisz się nim ze swoimi znajomymi.

komentarzy 13

  • Julia

    Ciekawy post! Sama ukończyłam studia informatyczne i dość często żałuję, że poświęciłam na nie pięć lat zamiast przez rok intensywnie uczyć się w domu.

    W rankingu który podlinkowałaś dziwi mnie obecność Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych w Warszawie. Kilkukrotnie miałam do czynienia z absolwentami informatyki z tej uczelni i zawsze raziły mnie ogromne braki w ich wiedzy. Może był to dziwny zbieg okoliczności, ale wydaje mi się, że bardziej prawdopodobne jest, że w tej akademii po prostu niewiele można się nauczyć.

    • Daria

      Bardzo fajny post, jak wiele innych, które przeczytalam na Twojej stronie 🙂 Od kilku miesięcy dosyć intensywnie skupiam się nad tematem przebranżowienia. Myślę, że potrzebuje oświecenia 🙃 studia ukończyłam już jakiś czas temu nieinformatyczne, mój mózg zdążył się już troszkę rozleniwić 🙃 i tak się zastanawiam czy zrobić kurs w kodilli na frontenda a później dalej kształcić się sama ? Muszę mieć kogoś na rozruch, że tak to ujme. Nie liczę na to, że po takim kursie będę już śmigać w tym temacie i dostanę pracę. Mam problem jak zacząć 😞
      Przepraszam, że tutaj tak śmiece, jak coś proszę wywal ten komentarz 😋 za wszelkie wskazówki dziękuję ❤️ idę czytać dalej 🙂

      • Marta

        Cześć Daria 🙂 Cieszę się, że mój blog Ci się podoba i znajdujesz tu przydatne informacje. I fajnie, że zdecydowałaś się napisać komentarz 🙂

        Jeśli chodzi o Twoją sytuację, to jeśli czujesz, że potrzebujesz rozruchu na start, bootcamp pewnie jest dobrą opcją. Czy akurat Kodilla – nie wiem. Wiem o nich tyle, że się obecnie bardzo intensywnie promują (widzę to po swoim fb), ale nie jest to wskazówką co do jakości tej szkoły. Przejrzałam ich ofertę i wyglądała nieźle, więc pewnie warto wziąć ich pod uwagę (ale najlepiej porównać z innymi szkołami programowania).

        Pytasz o wskazówki, więc podpowiem jedną rzecz. Piszesz, że nie liczysz na to, że po kursie będziesz śmigać i jesteś gotowa na dalsze dokształcanie. Z jednej strony – to bardzo dobre nastawienie, bo na początku na pewno będzie dużo nauki. Z drugiej strony jednak – robiąc kurs postaraj się wyciągnąć z niego jak najwięcej, korzystaj z obecności instruktorów i mentorów i wykorzystaj ten czas do maksimum. Jeśli czegoś nie będziesz rozumieć – to dąż do zrozumienia i nie odkładaj takich rzeczy na “po kursie” – bo wtedy nie będziesz już mieć dostępu do bezpośredniej pomocy. Może piszę to niepotrzebnie i to nie Twój przypadek, ale prowadząc bootcampy miewałam takich kursantów, którzy gdy się pogubili, to mówili, że “spokojnie, nadrobię w domu”, a niestety zwykle nie nadrabiali i na kolejnych zajęciach byli pogubieni jeszcze bardziej.

        A z ciekawości – dlaczego zdecydowałaś się na Front-end? I czy próbowałaś już coś kodować w domu, albo zaczynałaś jakieś kursy?

        • Daria

          Hej Marta 🙂 dzięki za wskazówkę, zapamiętam! 🙂 nie ukrywam,że Twoje pytanie odnośnie decyzji kształcenia się w kierunku front-enda dała mi do myślenia. Musiałam trochę poukładać w głowie za i przeciw? Wyszło na to, że resztę odrzuciłam, z racji ryzyka niepowodzenia (matamatyka i inne pokrewne, mocno matematyczne rzeczy stanowczo mnie przerażają). Lubię mieć porządek, jasny przekaz informacji i wiedzieć za jakie zadania jestem odpowiedzialna i sobie z tym w moim odczuciu doskonale radzę, wszystko jest na czas. Jakiś czas temu kodilla właśnie 😉 na fb założyła stronę na której można się było trochę pobawić w tworzenie swojego “hello world” 🙂 niestety nie było mi dane dokończyć nawet tej zabawy z racji obowiązków wynikających z obecnej pracy a raczej zmęczenia ;(
          I tak moje zastanawianie się odnośnie zmiany branży trwa do dziś, nie zaczęłam kursów, nie dokończyłam zabawy, a czas leci i lepiej w mojej obecnej pracy nie będzie :/

    • A

      Z jednej stronie piszesz o studiach jak o stracie czasu, z drugiej kwestionujesz wiedzę i przygotowanie absolwentów PJATK. To dobre studia są przydatne czy nie?

      • Julia

        Cześć, A.
        Ja byłam na “niezłych” studiach, przynajmniej z punktu widzenia rankingów. Uważam, że nie było warto, i lepiej spędziłabym te pięć lat (a nawet rok by wystarczył) ucząc się samodzielnie z kursów z internetu. Jednak coś mi tam w głowie zostało – choć uważam, że ta ilość wiedzy była dość znikoma w stosunku do czasu, który musiałam na studia poświęcić.
        Prawdopodobnie gorsze studia byłyby jeszcze większą stratą czasu. A lepsze – pewnie mniejszą. Z mojego doświadczenia z absolwentami PJATK wynika, że im wiedzy brakowało bardziej, niż absolwentom innych uczelni. Nie piszę tego żeby atakować uczelnię czy jej absolwentów (pewnie znaleźliby się jacyś dobrzy) co raczej by ostrzec czytelników bloga, że te konkretne studia są, moim subiektywnym zdaniem, większą stratą czasu niż inne.

  • k_wannacode

    Ten wpis mnie osobiście utwierdził w przekonaniu, że studia informatyczne nie są niezbędne. Skończyłam studia ekonomiczne (będąc całe życie utwierdzana przez wszystkich nauczycieli, że jestem humanistką, a z matematyką i innymi przedmiotami ścisłymi powinnam się pożegnać i ograniczyć do minumum). Niestety ich posłuchałam w liceum, stety trafiłam (trochę przypadkiem) na studia finansowe gdzie odkryłam, że te przedmioty ścisłe sprawiają mi najwięcej radości.

    Zainteresowanie programowaniem pojawiło się w dość newralgicznym momencie mojego życia. Zaczynam dopiero swoją przygodę, ale uważam, że mając odpowiednią motywację połączoną z wytrwałością i jasno sprecyzowanym celem można poradzić sobie samemu.
    W chwilach zwątpienia myślę o moim Mężu, który jest inżynierem telekomunikacji z wykształcenia, ale… z pasji samoukiem producentem muzycznym. Wszystkiego nauczył się sam, walczył od 12 roku życia i naprawdę wiele osiągnął. Bez studiów kierunkowych 🙂

    Trzymam kciuki za wszystkich samouków. W tym za siebie 🙂

    PS. Z brakiem doświadczenia można poradzić sobie budując swój autorski projekt i wrzucając link/opis w CV w rubryce ‘doświadczenie’ 🙂

    • Marta

      Cześć 🙂 Możemy zbić piątkę, bo miałam bardzo podobne przygody z edukacją. Kończąc gimnazjum bardzo chciałam iść do liceum do mat-fizu, bo matematyka była moim ulubionym przedmiotem. “Niestety” z polskiego też szło mi nieźle, pisałam dobre teksty, więc zorganizowany front rodziców i nauczycieli naciskał żebym wybrała kierunek humanistyczny do tego stopnia, że w ramach kompromisu zdecydowałam się na klasę o profilu matematyka-geografia-historia. Było to błędem, bo matematyka była tam prowadzona kiepsko, a pozostałe przedmioty nie były mi potrzebne na poziomie zaawansowanym. Gdy zdecydowałam się zdawać na AGH musiałam nadrobić nie tylko matmę, ale też fizykę, która dla mojej klasy była prowadzona na poziomie totalnie popularnonaukowym, a tymczasem ja musiałam zdać z niej maturę rozszerzoną. Współczuję, że przerobiłaś podobną historię, ale z drugiej strony fajnie, że trafiłaś na studia finansowe, które pozwoliły Ci też eksplorować te ścisłe kierunki.

      Zgadzam się z Tobą, że motywacja, wytrwałość i cel to wszystko, czego potrzebujesz, żeby się przebranżowić. A jeśli dodatkowo masz obok siebie motywującego męża-samouka, to z pewnością nie stracisz wiary, że się da.
      Również trzymam za Ciebie kciuki, ale patrząc na to co piszesz i jak piszesz, to jestem dość spokojna, że niedługo będziemy Cię mogli powitać w gronie programistów 🙂

      Z ciekawości jeszcze zapytam na jaki język i technologię się zdecydowałaś i skąd chcesz się ich nauczyć?

  • Artur

    Proponuje rozszerzenie dyskusji o to jak rekrutować…. Wtedy pytanie o sens studiów czy kursów będzie zupełnie inny. Posiadam ponad 20 letnie doświadczenie w IT, sporo rekrutacji i zbierania zespołu. I powiem Wam, że zupełnie inaczej wygląda rekrutacja osoby po studiach, a inaczej może (powinna) wyglądać rekrutacja programisty bez wykształcenia. W pierwszym przypadku stawiamy na długofalową współpracę i jaki jest sposób myślenia kandydata, w drugim test z programowania i czy będzie przydatny do najbliższego zadania. Pomieszanie tych porządków może skończyć się zaskakującymi rezultatami – możemy przekreślić szanse na pracę dla bardzo zdolnego studenta oraz nie dać szansy udziału w projekcie bardzo sprawnemu programiście. To często bardzo różne role….

    • Marta

      Cześć Artur, dziękuję za bardzo ciekawy komentarz.
      Mógłbyś trochę rozwinąć swoje myśli? Nasunęło mi się kilka pytań.
      Czy dobrze rozumiem, że Ty (albo Twoja firma/firmy) wychodzicie z założenia, że programista po studiach niekoniecznie musi umieć programować, bo jeśli myśli sprawnie, to wszystkiego i tak się go uda nauczyć? I skoro nastawiacie się na długofalową współpracę, to czy macie metodę na zatrzymanie takiej osoby w firmie na dłużej? Często przecież “młode wilki” zmieniają pracę co dwa lata, żeby szybko zwiększyć zarobki i zdobyć szerokie doświadczenie.
      I analogicznie, czy programista bez wykształcenia ma być “użyty” do konkretnego celu, i niczego więcej się po nim nie spodziewacie? Dlaczego taka osoba nie jest rozpatrywana długofalowo?

  • Bob

    Pozwolę sobie na wtrącenie swoich 3 groszy do dyskusji. Czy trzeba mieć studia, żeby zostać programistą? I tak, i nie. Wiele osób myśli, że studia służą jedynie do zdobycia konkretnego zawodu i tu się mylą. Studia to okres wykorzystywania wszelkich możliwości rozwoju i odkrywania oraz przesuwania własnych granic. Można się prześlizgnąć przez cały okres studiów na samych trójkach. Jeden trójkowicz po takim okresie edukacji będzie po prostu mierny a inny zostanie ,,wyjadaczem”. To samo tyczy się uczniów jadących na piątkach. Wszystko tak na prawdę zależy od samego człowieka. Natomiast udziały w różnych konkursach, konferencjach czy kołach naukowych pozwalają na dodatkowy rozwój, złapanie znajomości i poszerzanie horyzontów. Często dzięki takim inicjatywom studenci ,,łapią zajawkę” na coś, dzięki czemu łatwiej jest im później zdecydować się na konkretną ścieżkę rozwoju. To co napisałem dotyczy bardziej studiów dziennych, gdzie jest więcej czasu na takie rzeczy. Studia zaoczne mają to do siebie, że zazwyczaj student musi pracować. Firmy biorą takich studentów, oferując im często umowę o dzieło czy jakieś małe pieniądze, za które studenci robią proste rzeczy, lecz robią je i po czasie wskoczą dobrze w temat nabierając doświadczenia. Student, który przynajmniej zrobił pierwszy stopień, mniej więcej wie, z czym to się je ( tą informatykę). Czy uderzać w sieci, wytwarzanie oprogramowania czy jeszcze inne rzeczy. Ogólnie teraz jest bardzo wielki trend programowania, wręcz taka rozdmuchana bańka, że programowanie jest cool, że dobrze płacą, że oferty pracy w internecie mają nawet po 20 tyś. złotych. Prawda jest taka, że programowanie to wykonywanie zawodu. Można to lubić albo nie, tak jak inne prace. Programowanie samo w sobie bywa często wręcz męczące, aby napisać jakieś funkcje, wyszukiwanie błędów, pisanie testów i inne takie kwiatki ale satysfakcja z ukończonych ( i działających ) projektów jest duża. Kiedy klient odbiera produkt i jest z niego zadowolony (co jest ciężkie do osiągnięcia). Nie zawsze jest tak, że absolwent informatyki jest lepszym pracownikiem od absolwenta innego kierunku, który sam się nauczył programowania i teraz razem pracują w zawodzie. Ten drugi, dowiódł, że chce, więc i pracodawca może inaczej na niego spojrzeć. Umiejętności programistyczne ( te na początku ) kariery to jedno ale to jakim jesteśmy człowiekiem, pracownikiem, jak pracujemy z innymi, jak się komunikujemy, jak wykonujemy swoją pracę to drugie, wręcz ważniejsze od pierwszego. Tak więc podsumowując ten bezsensownie długi post: jeżeli nie macie skończonej informatyki a chcecie pracować jako programista to spróbujcie. Musicie sprawdzić, czy ta dziedzina wam podpasuje. Zaangażujcie się maksymalnie jak to możliwe w naukę. Wiedza teoretyczna jest istotna, bo trzeba wiedzieć od czego zacząć szukanie. Należy nauczyć się czytać dokumentacje języków, frameworków i innych takich i najważniejsze, robić projekty. Zrobić jakiś projekt z tutoriala i następnie wykonać własną wersję owego projektu, rozbudowując go, bo najwięcej się nauczycie, drążąc temat samemu i samodzielnie rozwiązując problemy.

  • Emilia

    Od roku 2019 pojawiło się rozwiązanie edukacyjne, o którym nie wspomniałaś. W technikach wprowadzono nowy zawód- technik programista. 5 lat nauki, w jej trakcie 2 egzaminy zawodowe. Treści skupiają się wokół dwóch zagadnień:
    1) w zakresie kwalifikacji INF.03. Tworzenie i administrowanie stronami i aplikacjami internetowymi oraz
    bazami danych – 540 godzin:
    a) tworzenia i administrowania stronami internetowymi,
    b) tworzenia, administrowania i użytkowania relacyjnych baz danych,
    c) programowania aplikacji internetowych,
    d) tworzenia i administrowania systemami zarządzania treścią;

    2) w zakresie kwalifikacji INF.04. Projektowanie, programowanie i testowanie aplikacji – 780 godzin:
    a) projektowania, programowania i testowania zaawansowanych aplikacji webowych,
    b) projektowania, programowania i testowania aplikacji desktopowych,
    c) projektowania, programowania i testowania aplikacji mobilnych.
    Ciekawa jestem, co sądzicie o takim rozwiązaniu, jeżeli chodzi o kształcenie młodych ludzi?

    • Marta

      Cześć Emilia, dzięki za bardzo ciekawy komentarz.

      Nie wspomniałam o tym rozwiązaniu, bo jednak technikum to nie studia – a na studiach chciałam się we wpisie skupić, ale masz rację, że jest to ciekawa informacja uzupełniająca.

      Ja się niestety nie potrafię wypowiedzieć o tym, czy takie technikum to dobry pomysł. Na oko – program jest mocno ogólny, porusza i bazy danych i administrację sieciami i tworzenie różnego rodzaju aplikacji. Trochę mam więc trudności ze stwierdzeniem, czy taki program miałby zwiększyć informatyczną wiedzę ogólną ucznia – na podobnej zasadzie jak studia, czy jednak przygotować do pracy (czego chyba oczekuje się po technikum).

      Osobiście znam dwa przypadki (a więc za mało, żeby budować opinię), w których osoby po takim technikum twierdziły, że “niczego się nie nauczyły” i wybierały się na bootcampy, aby to nadrobić. Przy czym są to osoby, które już ukończyły technikum informatyczne, czyli idące innym programem niż ten z 2019, o którym wspomniałaś.

      Jeśli ktoś z moich czytelników uczy się, albo ukończył takie technikum, lub ma informacje z innego źródła to bardzo proszę o komentarz. Może dowiemy się czegoś więcej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

LinkedIn
Share