fbpx
Ile potrzeba czasu by zostać programistą
Pytania i odpowiedzi

Ile czasu potrzeba, by zostać programistą?

Na początku małe ogłoszenie: ten wpis powstał, bo poprosiło mnie o niego kilka osób, zadając wymienione w tytule pytanie w komentarzach na Facebooku i w wiadomościach prywatnych. Skoro więc pytanie – to postaram się odpowiedzieć 🙂

Myślę również, że taki tryb dobierania tematów na bloga to niezły pomysł. Ja mam sporo pomysłów na temat tego, o czym chcę do Was pisać, ale chciałabym też abyście Wy – czytelnicy – dawali mi znać co Was najbardziej interesuje, nurtuje, czego chcielibyście się dowiedzieć.

Inauguruję więc dzisiaj kategorię wpisów “Pytania i odpowiedzi” i mam nadzieję, że przypadnie Wam ona do gustu.

To ile mi zajmie zostanie programistą? To zależy.

Niestety, ale na początku muszę posłużyć się frazesem i odpowiedzieć “to zależy”. Od czego? Jest kilka czynników, które mają wpływ na długość całego procesu:

Ile czasu możemy poświęcić na naukę (i inne przygotowania).

Jest to czynnik, jak sądzę, oczywisty. Wyobraźmy sobie dwie osoby:

Pierwsza – dysponuje dużą ilością wolnego czasu. Na programowanie i wszystkie inne czynności związane ze zdobyciem nowej pracy może poświęcić tyle czasu, ile zechce – czyli w praktyce ogranicza ją zmęczenie i zdolność mózgu do przyswajania nowych informacji.

Druga – pracuje, ma rodzinę, a do tego inne zobowiązania życiowe. Do nauki może zabrać się po pracy lub wtedy, kiedy dzieci pójdą spać, a dom zostanie przynajmniej w minimalnym stopniu ogarnięty. Co więcej – ta osoba do nauki zasiada już zmęczona, w momencie, gdy większość ludzi bierze książkę, albo odpala Netflixa by odpocząć po całym dniu – ta osoba stara się zmusić mózg do przyswajania nowych, abstrakcyjnych koncepcji.

Rzeczywistość jest taka, że większości z Was prawdopodobnie bliżej jest do tej drugiej, a nie pierwszej osoby (pozdrawiam w tym miejscu czytającą mnie mamę trójki dzieci – bardzo Ci kibicuję!). Inaczej mówiąc – nie jest różowo, zwłaszcza jeśli porównacie swoją sytuację z sytuacją osoby, która ma tyle czasu, ile zechce.

Jeśli więc czas, jakim dysponujecie, bliższy jest kilku, a nie kilkunastu, czy kilkudziesięciu godzinom tygodniowo – to zdobycie pracy jako programista potrwa u Was dłużej. Tak wynika z prostej arytmetyki i nie ma co się czarować, że będzie inaczej.

Nie chcę jednak, abyście zniechęcali się dysponując małą ilością czasu. Najważniejsza w całym procesie będzie Wasza wytrwałość i konsekwencja. Po prostu będziecie musieli być wytrwali i konsekwentni nieco dłużej.

Jakie mamy predyspozycje.

Jak wiemy, programowanie należy do dziedzin ścisłych i ważne jest w nim posiadanie predyspozycji w tym kierunku. Łatwiej będzie nauczyć się go osobie, która w lot łapie matematykę i dobrze radzi sobie z abstrakcyjnymi koncepcjami.

Niektórzy z Was dysponują tą cechą – i tym osobom będzie po prostu łatwiej. Szybciej poradzą sobie z pierwszym progiem wejścia – jakim jest nauczenie się pętli i instrukcji warunkowych, szybciej zrozumieją koncepcję programowania obiektowego.

A co z pozostałymi? Czy jeśli nie jesteście “mózgami” z matematyki, to nie ma dla Was szans?

Powołam się tu na swoje doświadczenie związane z uczeniem matematyki. Zajmowałam się tym około siedmiu lat i przez moje lekcje przewinęło się kilkudziesięciu uczniów. Większość z nich twierdziła, że mają antytalent do matematyki i dlatego potrzebują mojej pomocy, bo boją się, że nie przejdą z klasy do klasy albo obleją maturę. W praktyce, spośród tych kilkudziesięciu osób tylko jedna miała duży problem ze zrozumieniem tego, czego ją uczyłam. Pozostali, kiedy już udało im się pokonać pierwsze zaległości, radzili sobie z matematyką całkiem nieźle.

Podobnie jest z programowaniem. Jeśli przez ostatnie lata nie mieliście okazji ćwiczyć Waszych zdolności analitycznego, logicznego i abstrakcyjnego myślenia – to nauczenie się tego zajmie Wam trochę czasu. Nauka na początku będzie szła wolniej, do pewnych koncepcji będziecie musieli wracać kilka razy, aby je zrozumieć. Uważam, że przeskoczenie tego “progu” jest w zasięgu większości ludzi, ale warto być świadomym, że w niektórych przypadkach zajmie to po prostu więcej czasu.

Jakim obszarem programowania chcemy się zajmować.

Ten punkt po części związany jest z powyższym. Różne obszary programowania wymagają różnych predyspozycji – pisałam o tym również we wpisie o wyborze technologii i języka. Jeśli zdecydujemy się na kierunek bardziej zgodny z naszymi predyspozycjami, to prawdopodobnie pójdzie nam nieco łatwiej, niż w sytuacji, gdy będziemy musieli nauczyć się czegoś, co dla naszego mózgu będzie nowością.

Przykładowo: osobom, które są bardziej “techniczne” może sprawić trudność tworzenie ładnych i przyjaznych dla użytkownika interfejsów. Jeśli taka osoba zdecyduje się na karierę we front-endzie, to choć samo programowanie prawdopodobnie przyjdzie jej łatwo, to opanowanie kwestii estetycznych i wizualnych może stanowić trudność, która wydłuży czas nauki.

Analogiczny problem może wystąpić, jeśli osoba o umyśle bardziej “humanistycznym” postanowi zająć się tematyką data science i machine learningu. W tym wypadku nauczenie się niezbędnej w tych dziedzinach matematyki może wydłużyć proces przekwalifikowywania się.

Nie chcę w tym momencie powiedzieć, że musimy sztywno trzymać się tego, do czego wydaje nam się, że najlepiej się nadajemy. Zbyt wielu ludzi zrezygnowało z ciekawej pracy bo uważali, że nie mają do niej predyspozycji. Zawsze warto dać sobie szansę i sprawdzić się w dziedzinie, która jest dla nas trudniejsza – być może okaże się, że temat nam się spodoba, wciągniemy się w niego i zostaniemy specjalistami. Niemniej, należy liczyć się z tym, że może to zająć nieco więcej czasu.

Jaką wybraliśmy metodę nauki i czy ktoś nam pomaga.

Bootcamp

Jeśli zdecydowaliśmy się na bootcamp (na potrzebę tego akapitu przyjmijmy, że dobry bootcamp) to zyskujemy kilka korzyści związanych z czasem:

  • Otrzymujemy gotowy program nauki, dobrany w taki sposób, aby przekazać nam to, co istotne w temacie, którego się uczymy. Nie tracimy czasu na samodzielne poszukiwania w Internecie informacji czego koniecznie musimy nauczyć się przed podjęciem pierwszej pracy, a co można zostawić sobie na później. Nie tracimy czasu na błędne decyzje i naukę tematów, które na tym etapie nie są nam potrzebne.
  • Dostajemy z góry narzucony harmonogram nauki. Zajęcia odbywają się w określonych dniach i nie da się ich przesunąć, tak samo jak terminów egzaminów i składania projektów. Sytuacja przypomina nieco studia (nieco, bo z bootcampu nikt nas nie wyrzuci, nawet jeśli nie będziemy się przykładać) i mamy tak zwany bat nad głową, który zmusza nas do systematycznej pracy. Bardzo często jest to zresztą bat finansowy – skoro już wydaliśmy te kilka, lub kilkanaście tysięcy na naukę, to nie chcemy tego zmarnować.
  • Na zajęciach mamy dostęp do trenera, po zajęciach do mentora (w niektórych szkołach). A zatem jeśli na czymś utkniemy, jeśli program nie działa i nie mamy pojęcia dlaczego – to jest kogo o to zapytać. Czasem odpowiedź jest banalna i może nam zaoszczędzić kilku godzin szukania błędu i frustracji.

Samodzielna nauka

Możemy też uczyć się samodzielnie. Sami ustalamy sobie program, sami przebijamy przez kolejne tematy, sami pilnujemy tego, żeby nauka nie przeciągała się w nieskończoność. Sami sprawdzamy swoją wiedzę i oceniamy, czy jest wystarczająca, by iść dalej. Sami walczymy z błędami (a Stack Overflow staje się naszym najlepszym przyjacielem i jest to przyjaźń na długie lata).

Brzmi trudno? Tak. Tak wyglądała moja nauka i bywało ciężko, kiedy dwie godziny siedziałam nad niedziałającym programem, żeby na końcu przekonać się, że problem leżał w zgubionej gdzieś literce. Czasami odechciewało mi się wtedy wszystkiego. To podejście ma jednak jedną, ale za to ogromną zaletę. Uczymy się samodzielności, czyli cechy, którą prędzej czy później musi posiąść każdy programista. Płacimy za to jednak czasem.

Nauka w grupie

Pomiędzy bootcampem, a całkowitą samodzielnością, są też opcje pośrednie. Możemy uczyć się sami, ale mieć kogoś do pomocy – znajomego, mentora – kogoś, kto w krytycznym momencie pokaże nam tą zgubioną literkę. Możemy dogadać się też z kilkoma osobami i zacząć naukę razem. Razem ustalić sobie program i starać się realizować go jednocześnie. W razie problemów jest wtedy szansa, że “co kilka głów, to nie jedna” i ktoś z naszej grupy pomoże dostrzec błąd, którego nie widzimy go sami.

Takie podejście zdaje mi się lepsze od samodzielnej nauki, bo bardziej przypomina realną pracę. Wprawdzie każdy zajmuje się swoim kodem, ale jeśli utknie, to ma wokół kolegów i koleżanki, którzy mu pomogą. Ta forma nauki czasowo może wypaść niewiele gorzej niż bootcamp, a z pewnością wyniesiemy z niej więcej przydatnego w pracy doświadczenia.

I najważniejsze – czy mamy plan.

Jest kolosalna różnica pomiędzy sytuacjami gdy bierzemy się za przygotowanie do nowej pracy z planem i bez planu. Uważam, że uświadomienie sobie tego jest tak ważne, że na potrzeby tego artykułu stworzyłam nawet grafikę, która to prezentuje i wkleję ją jeszcze raz poniżej:

Jeśli mamy plan, to realizujemy go krok po kroku. Nawet jeśli któryś z jego punktów sprawi nam trudność i spędzimy na nim więcej czasu, to prędzej czy później pójdziemy dalej.

Jeśli nie mamy planu, nie wiemy do końca co i jak chcemy osiągnąć, istnieje ogromne ryzyko “kręcenia się w kółko” i tkwienia latami w sytuacji, gdy coś już umiemy, ale nie wiemy co zrobić, aby ruszyć dalej. Ze wszystkich rzeczy, które przedłużają proces stawania się programistą, brak planu działania jest zdecydowanie najgorszą.

Jeśli chcesz dowiedzieć się jak wygląda stworzony przeze mnie plan działania, to zajrzyj do serii artykułów 8 kroków by zostać programistą.

No dobrze, ale tak mniej więcej?

Rozpisałam się na temat różnych czynników, które mogą wpłynąć na wydłużenie lub skrócenie czasu, jaki będzie wam potrzebny do tego, aby stać się programistą. Teraz postaram się udzielić trochę bardziej konkretnej odpowiedzi, choć będzie ona obarczona całkiem sporym marginesem błędu.

Spróbujmy więc rozpisać jakie etapy będziemy musieli przejść i ile czasu mogą nam zająć.

Nauka

Opanowanie języka programowania, używanych razem z nim frameworków i bibliotek, a do tego koniecznie nauka systemu kontroli wersji (gita).

  • Optymistycznie – pół roku – jeśli mamy dużo czasu na naukę i jesteśmy zdolni.
  • Średnio – rok.
  • Pesymistycznie – półtora roku lub więcej – jeśli mamy mało czasu lub nauka sprawia nam trudności.

Tworzenie projektu / zdobywanie doświadczenia.

  • Optymistycznie – 2 miesiące – jeśli mamy czas i wymyśliliśmy dobry, ciekawy, ale nie zbyt skomplikowany projekt.
  • Średnio – 3 miesiące.
  • Pesymistycznie – do pół roku – jeśli mamy mało czasu lub przesadziliśmy z trudnością projektu.

Odpowiadanie na oferty pracy / przygotowywanie do rozmów.

  • Optymistycznie – miesiąc – jeśli dobrze potrafimy zaprezentować to co potrafimy.
  • Średnio – 2 miesiące.
  • Pesymistycznie – 3 miesiące i więcej – jeśli mamy kiepskie CV i profil na LinkedIn (albo co gorsza, nie mamy go wcale).

Rozmowy i cały proces rekrutacji.

  • Optymistycznie – miesiąc – jeśli już na pierwszej rozmowie dostaniemy ofertę pracy, a firma ma sprawne procedury związane z przyjmowaniem nowego pracownika.
  • Średnio – 2 miesiące – tyle zajmie nam pójście na kilka rozmów, a potem “dopięcie” zatrudnienia w firmie, na którą się zdecydujemy.
  • Pesymistycznie – powyżej 3 miesięcy – jeśli będziemy musieli iść na więcej niż kilka rozmów, lub jeśli firmy będą przeciągać formalności (to niestety dość częste).

Podsumowując

Jeśli jesteśmy zdolni, mamy dużo czasu, mamy plan, a przy rekrutacji dopisze nam szczęście, to możliwe jest uwinięcie się z całym procesem zostawania programistą w 9 – 12 miesięcy. Osobiście nie znam jednak nikogo, kto zrobiłby to tak szybko. Takie terminy (albo nawet krótsze!) obiecują niektóre szkoły programowania, ale uważam, że to mało prawdopodobne scenariusze*.

Bardziej realnym terminem jest 18 – 24 miesiące, inaczej mówiąc – półtora roku do dwóch lat. W takim czasie nawet mając mniej czasu i pokonując po drodze różne problemy powinniśmy być w stanie przejść całą ścieżkę, od wyboru tego, czego chcemy się uczyć, po otrzymanie pierwszej pracy.

Nie traktujcie proszę moich wyliczeń arbitralnie, a w szczególności nie traktujcie jako porażki sytuacji, w której zdobycie pracy zajmie Wam więcej czasu, niż napisałam. Istnieje naprawdę wiele powodów: osobistych, rodzinnych, zdrowotnych i jeszcze innych, które mogą spowodować, że będziecie działać wolniej. Jednak póki się nie poddacie i codziennie będziecie robić choć jeden mały krok w kierunku celu, to w końcu do tego celu dojdziecie.


*- w komentarzach pod tym wypisem wypowiedziało się kilka osób, którym udało się zostać programistą w czasie poniżej 9 miesięcy. Widać więc, że połączenie samozaparcia i posiadania czasu na naukę może dać naprawdę spektakularne rezultaty 🙂

Jeśli uważasz ten artykuł za wartościowy, to będzie super jeśli podzielisz się nim ze swoimi znajomymi.

komentarzy 16

  • Cecilia Dominika

    To ostatnie zdanie o małym kroku ale codziennie przypomina o trwaniu w decyzji i konsekwencji. Dzięki za ramy czasowe 🙂

  • Remek

    “Jeśli jesteśmy zdolni, mamy dużo czasu, mamy plan, a przy rekrutacji dopisze nam szczęście, to możliwe jest uwinięcie się z całym procesem przebranżowienia w 9 – 12 miesięcy. Osobiście nie znam jednak nikogo, kto zrobiłby to tak szybko.”

    Zdarzają się wyjątki. Sam uczestniczyłem w bootcampie (dzienny, 2 miesiące, 8h dziennie) po zakończeniu którego (końcówka 2018 r.) po ok. 3 miesiącach znalazłem pracę jako Front-end dev. Miałem ten plus, że nie miałem w tym okresie pracy, więc mogłem poświęcić cały wolny czas na naukę.

    Oprócz tego bardzo fajny wpis 🙂 Pozdrawiam

    • Marta

      Czyli byłeś tym przypadkiem, który miał czas, zdolności i dobrze trafił z bootcampem 🙂
      Fajnie, że to napisałeś i serdecznie gratuluję, że tak szybko się udało!
      A przy okazji – podzielisz się informacją w jakiej szkole programowania robiłeś bootcamp? Skoro był dobry, to fajnie, żeby inni się o tym dowiedzeli.

      • Remek

        Bootcamp był organizowany przez infoShare Academy w Gdańsku 🙂 Nie wiem jak teraz z poziomem nauczania ale gdy ja uczestniczyłem, to mieliśmy super prowadzących 🙂

  • Kuba

    Mi również proces nauki od początku do znalezienia stażu zajął ok. 3.5 miesiąca, uczyłem się samemu z tym wyjątkiem, że miałem sporo wolnego czasu :p

  • Wojtek

    Ale w przypadku Javy, pół roku na jaj opanowanie wraz z frameworkami (JavaEE + Spring) to chyba za mało 🙂 Czystą Javę bez reszty stacku technologicznego można ogarnąć w pół roku, ale potem trzeba jeszcze poznać całą masę rzeczy.
    No i 2 miesiące na znalezienie pracy w czasach pandemii, też nie bardzo. Ja zacząłem szukać pracy chwilę przed koronawirusem. Zaliczyłem pierwsze rekrutacje i nawet raz mało brakowało. I nagle jak ręką odjął. Wysyłam CV hurtowo i co najwyżej, raz na jakiś czas automat podeśle test rekrutacyjny. Niestety nadpodaż juniorów i prejuniorów jest bardzo duża i nawet rozwiąznie poprawnie takiego testu nie gwarantuje kolejnego etapu rekrutacji.
    Oczywiście się nie poddaje, programowanie sprawia mi przyjemność, więc kodzę, kiedy tylko mogę i czekam na lepsze czasy.

    • Marta

      Hej Wojtek 🙂 To prawda, że Java razem z wszystkimi dodatkami to mocno rozbudowany temat i może zająć sporo czasu. Co do czasu znalezienia pracy to tak jak pisałam w artykule – 2 miesiące to średni wynik, ale czasy pandemii możemy podciągnąć raczej pod wariant pesymistyczny, czyli 3 miesiące w górę. Z drugiej strony znam osoby, którym obecnie udało się dostać pracę znacznie szybciej. Jeśli chodzi o rozsyłanie CV hurtowo, to jest strategia, która moim zdaniem właśnie niekoniecznie się sprawdza, uważam, że znacznie skuteczniejszy jest LinkedIn. Będę o tym pisać na blogu za mniej więcej miesiąc, w serii artykułów “8 kroków by zostać programistą”. Choć życzę Ci oczywiście, żeby za miesiąc ta wiedza nie była już potrzebna, bo może do tego czasu uda się zamknąć jakąś rekrutację. Pozdrawiam!

  • Kasia

    Mi się udało w 9 miesięcy, niestety też trochę błądziłam po drodze, moim docelowym językiem był C# i zdecydowanie za wiele czasu poświęciłam Pythonowi (ok 3,5 miesiąca) i JavaScriptowi (miesiąc). Na dokładkę w trakcie szukania pracy uczyłam się Reacta, aby móc z trochę większym przekonaniem składać CV na stanowiska fullstackowe 😛 Pythona na start narzucił kurs w którym nadal uczestniczę, ale wydaje mi się, że mimo wszystko była to bardzo dobra decyzja by wziąć w nim udział. Dawał poczucie, że z każdym tygodniem przybliża się do celu, a do tego po zakończeniu gwarantują zatrudnienie, więc nawet jakbym nie znalazła niczego na własną rękę to pozostają oferty ze szkoły.

    Jak dla mnie najtrudniejsze w nauce programowania było ułożenie sobie planu i dobór materiałów. Myślę, że przy trochę efektywniejszym planowaniu można spokojnie ogarnąć temat w pół roku. Moją drugą bolączką było to, że chciałam zbyt dokładnie poznawać technologie, bo z niepełną wiedzą czuję się niekomfortowo – niestety do tego trzeba przywyknąć 😛

    Przy szukaniu pracy miałam sporo szczęścia, bo w zasadzie po rozwiązaniu testu miałam tylko krótką rozmowę telefoniczną po której mnie zaproszono do podpisania umowy. Trochę byłam w szoku 😛 Tym bardziej, że inna firma mnie maglowała kolejnymi etapami od 1,5 miesiąca. Byłam już niby na ostatnim, ale z ulgą zrezygnowałam. Mimo wszystko się cieszę, że w ogóle dali mi szansę, bo rynek po lockdownie wydaje się mało przyjazny juniorom.

    • Marta

      Hej Kasia! Dziękuję za bardzo wyczerpujący komentarz. Fajnie, że opisałaś to meandrowanie między technologiami i że zgadzasz się ze mną w kwestii tego, że najważniejszy jest plan i dobór materiałów. No i gratuluję wyniku – 9 miesięcy to bardzo szybko. Widzę, że bardzo zdolni ludzie mnie czytają 🙂

      • Kasia

        Dziękuję, włożyłam w to dużo pracy, aczkolwiek mam wrażenie, że miałam też naprawdę sporo szczęścia. Cieszę się też, że powstał taki blog jak Twój, bo na pewno niesie promyczek nadziei dla osób, które są w trakcie przebranżawiania, a nie jest to proces zbyt przyjemny 😉 Sama trafiłam na grupy FB, gdzie panowały bardzo negatywne nastroje i mimo, że początkowo pozytywnie oceniałam zdobytą wiedzę i umiejętności to trafiały się chwile zwątpienia, bo odzew na wysłane CV był dość słaby.

    • Rob Roy

      Cześć.
      Jestem z zawodu inżynierem z 25 letnim doświadczenie w przemyśle. Po stracie pracy w 04/2020 poważnie pomyślałem o przebranżowieniu się.
      Zacząłem uczyć się Pythona. YouTube, książki. Aby zrobić swoją aplikację możliwą do zaprezentowania podczas procesu rekrutacyjnego (gra w ruletkę) muszę poznać również FrontEnd.
      Zacząłem więc poznawać podstawy HTML, CSS. Teraz jeszcze PHP. Po drodze zapoznałem się z bazą MySQL.
      Trochę się pogubiłem. Im więcej się uczą tym mam wrażenie, że mniej potrafię a mija już 6 miesiąc.
      Z opanowaniem logiki programowania nie mam problemu. Pozostaje tylko poznać składnie tych języków.
      1) Jaki poziom znajomości technologii powinienem reprezentować aby ubiegać się o pierwsza pracę jako Junior Developer ?
      2) Czy osoba w moim wieku ma w ogóle szanse na zatrudnieni się jako programista ? Wiem, że ‘starość to tylko stan umysłu’, jednak 50tka na karku robi swoje.

      • Marta

        Cześć Rob Roy! Przykro mi słyszeć, że przez pandemię straciłeś pracę. Niestety, coraz częściej czytam wiadomości o tym, że decyzja o przebranżowieniu zaczęła się właśnie od pandemii i utraty pracy. Odpowiadając na Twoje pytania:
        1) Zależy jak określamy poziom. Jeśli w skali pięciostopniowej, to główny język programowania powinieneś znać na 3/4, a pozostałe technologie na 2/3. Plus do tego angielski na B2 lub wyżej i fajny projekt do pokazania. A mówiąc mniej liczbowo, a bardziej opisowo: powinieneś swobodnie programować w swoim głównym języku, ale możesz w trakcie wspierać się googlami. Powinieneś mieć też niezłe pojęcie o pozostałych technologiach, ale nie musisz być w nich mistrzem. Przy okazji – do czego w tym projekcie chcesz używać PHP?
        2) Co do wieku to cóż, niestety bywa to utrudnieniem. Z nie do końca zrozumiałych dla mnie powodów preferowane są osoby młodsze, ale nie zawsze i nie wszędzie. Coraz więcej firm stara się dążyć do “inkluzywności” – czyli zatrudniać pracowników z różnych grup społecznych, w tym osoby starsze – tyczy się to głównie dużych, międzynarodowych korporacji. Ale pracę możesz znaleźć też w małej, lokalnej firmie, w której ktoś z głową na karku nie będzie patrzył na wiek, tylko na to, co potrafisz. Podsumowując: szanse masz, jeśli będziesz dobry, to pracę znajdziesz, ale może Ci być trudniej niż osobie mającej 25 lat.
        Trzymam kciuki za Twoją naukę i zdobycie pracy. Może warto rozejrzeć się za firmami, w których Twoje doświadczenie z przemysłu byłoby wartościowym dodatkiem do programowania?

  • Mateusz H.

    Bardzo fajny wpis.

    Ja dopiero jestem na etapie przebranżowienia się. Ucze się Pythona od jakiegoś czasu i zacząłem prowadzić bloga (mstem.net). Chciałbym znaleźć pracę w Pythonie ale nie umiem jeszcze żadnego frameworka. Chciałbym się nauczyć Django.

    Słyszałem od dużej ilości Juniorów i Pre-Juniorów dlatego nie wiem czy uda mi się znaleźć pracę, ale będę próbował. Myślę też o podjęciu studiów, ponieważ mam tylko skończoną szkołę policealną. Na pewno jest to na minus dla każdego pracodawcy.

    Pozdrawiam.

  • Dziwne

    Czytając komentarze pojawia się pytanie. W wielu artykułach czytam, że w Polsce obecnie brakuje kilkadziesiąt tysięcy programistów. Z drugiej czytam, że jest nadmiar na stanowiskach Junior. To sprzeczność. Czy może mi ktoś w sposób rzeczowy wyjaśnić jak naprawdę wygląda sytuacja?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

LinkedIn
Share